„Julieta” P. Almodovara na kanwie opowiadań Alice Munro.

Filmy Pedro Almodóvara są kwintesencją hiszpańskiego temperamentu. Tak, jak Carlos Saura potrafił oddać wyjątkowość tańca flamenco, tak Almodóvar z mistrzowską precyzją opisuje gwałtowność uczuć i emocji targających sercami pięknych Hiszpanek, których uroda może być uosobieniem uniwersalnego, niestarzejącego się kanonu piękna. Najnowszy film Pedro Almodóvara „Julieta” to dowód na to, że niemłody już reżyser wciąż potrafi tworzyć filmy przemyślane, wysmakowane, hipnotyzujące nas nie tylko treścią, ale i formą.

julieta

Scenariusz „Juliety”, oparty na opowiadaniach Alice Munro, kanadyjskiej pisarki, laureatki literackiej Nagrody Nobla, to opowieść o kobiecie wracającej pamięcią do bolesnych wydarzeń sprzed lat. Kiedy Julieta (w tej roli Emma Suárez) po tragicznej śmierci męża musi na nowo ułożyć sobie życie, nie spodziewa się jeszcze, że za kilka lat jej dorosła córka nagle opuści ją i zniknie, nie pozostawiając żadnego wyjaśnienia. I chociaż wydaje nam się, że kobieta zaakceptowała decyzję Antíi, niespodziewana wiadomość od córki wszystko zmienia. Bohaterka postanawia wtedy napisać do niej list, w którym snuć będzie długą opowieść o swoim życiu – o miłości do jedynego mężczyzny i o wielkiej stracie, która zmieniła ją nie do poznania.

Nie znajdziemy w filmie Almodóvara żadnego zbędnego ujęcia lub słowa. Chociaż historia Juliety pozornie pozbawiona jest wyjątkowości, ta prosta historia, która mogła wydarzyć się pod każdą szerokością geograficzną, staje się – za sprawą zmysłowych, nasyconych kolorami, często bardzo symbolicznych obrazów – opowieścią jak magnes przyciągającą nas od ekranu.

Na tym właśnie polega filmowe mistrzostwo: umiejętność opowiadania historii, w której drobne, z pozoru tylko piękne ujęcia, są równie ważne co fabuła. Taka właśnie jest scena w pociągu, kiedy Julieta i jej przyszły mąż Xoan oglądają pędzącego w śnieżnej zamieci jelenia. Podobne wrażenie wywołuje ujęcie, w którym Julieta obserwuje Avę, rzeźbiącą postać nagiego mężczyzny. Takie kadry można wydrukować, oprawić w ramy i zachwycać się ich pięknem.

Niezwykłe są również aktorki Almodóvara. Porażająco zmysłowa Adriana Ugarte (grająca rolę młodej Juliety), obdarzona subtelną urodą Emma Suárez, tajemnicza Inma Cuesta (wcielająca się w postać rzeźbiarki Avy) oraz charakterystyczna, niepowtarzalna Rossa de Palma w roli służącej – każda z tych kobiet wnosi do filmu coś, co trudno jest nazwać, a co tworzy nieuchwytną, pociągającą aurę kobiecości.

Pedro Almodóvar wciąż robi wyjątkowe filmy. Chociaż od nakręcenia jego pierwszego pełnometrażowego obrazu „Pepi, Luci, Bom i inne dziewczyny z dzielnicy” minęło już 36 lat, hiszpański reżyser wierny jest swojej poetyce i doskonale wie, co chce nam powiedzieć. I jeśli Woody’emu Allenowi możemy zarzucić, że w jego ostatnich filmach nie ma już tego wyjątkowego klimatu z „Zagraj to jeszcze raz, Sam” i „Annie Hall”, do filmów Almodóvara można mieć tylko jedno zastrzeżenie: za szybko się kończą!

Dominik Sołowiej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s